Posty

#28 Tzw. radość z małych rzeczy

Przypuszczam, że kluczem do osiągnięcia tego stanu jest coś, co określiłbym jako szeroki strumień świadomości. Ponieważ percepcja w dużym stopniu polega na gigantycznym zawężeniu ilości informacji, jakie trafiają do naszej świadomości. Co prawda szacunki, które mówią, że podświadomość może przetwarzać informacje z prędkością 20 Mbit/s, a świadomość tylko 50 bit/s, to przypuszczalnie pseudonauka, jednak funnelling ma rzeczywiście miejsce i nawet, jeśli te proporcje są niepoliczalne, "redukcyjny zawór świadomości" Huxleya wydaje się być faktem.  Człowiek "szeroki" postrzega świat bardziej intensywnie, wielowymiarowo, wychwytuje więcej niuansów; w takiej sytuacji nawet proste zdarzenia, jak śpiew ptaszka za oknem, może wzbudzić jego radość. Człowiek "wąski" jest niewrażliwy na wiele aspektów rzeczywistości, ma węższe spektrum emocjonalne, potrzebuje silniejszych bodźców, żeby wywołać proporcjonalne uczucia; mógłby co tydzień latać na Karajeby, a i tak niewiel...

#27 Od lękliwości po nondualizm

Obraz
Czym jest nieśmiałość? Czasami mam wrażenie, że koła koła zębate mojego procesu kognitywnego nie pracują gładko - tak jakby dostał się między nie piasek, który powoduje zgrzyty. Czasami zdarza się nawet, że blokują się całkowicie, sabotując całkowicie moje działanie. Ten piasek, to, wyobrażam sobie, "opiłki" negatywnych przeżyć, które, odcisnąwszy ślad w sieciach neuronowych mojego mózgu, stanowią szumy zakłócające przebieg procesów realizujących moją wolę.  Ale jak odróżnić właściwy proces od szumu? Prawdopodobnie nie ma w psychice żadnego absolutu , który pozwoliłby to ostatecznie rozwiązać. Wszystko, co mamy w głowie, to narracja przeciwko narracji; jedne radziły sobie lepiej i wypierały gorzej przystosowane. W środowisku mózgu jedne ścieżki neuronowe utrwalały się, inne zanikały, ale o żadnej z nich nie można stwierdzić, że jest absolutnie właściwa. Kierując się wewnętrzną miarą dobrego samopoczucia można jednak z grubsza określić pewien optymalny poziom elastyczności umy...

#26 Neuro-buddyzm #1

Obraz
Kiedy wsłuchuję się uważnie w swój głos wewnętrzny, zauważam, że... nie jest to jedyny głos, jaki mogę tak usłyszeć. Mój wewnętrzny monolog jest raczej polifoniczny niż monofoniczny.  Proces kognitywny w naszym "mokrym komputerze" nie jest czysty, ale jest zanieczyszczony przez liczne szumy, które, będąc zwykle nieuświadomione, mają duży wpływ na nasze samopoczucie. Każda myśl pociąga za sobą analogie, konotacje, które dają kontekst naszym doświadczeniom. Ślepy proces, jakim jest ewolucja, ukształtowała nasze mózgi w ten sposób - bazując na ograniczonych materiałach, kierując się nie logiką prawdy, a logiką przetrwania, oraz posługując się metodą prób i błędów. Wszystko to owocuje tym, że nasze sieci neuronowe są dosyć chaotyczne ("neuronowe spaghetti"), a na poziomie naszego "interfejsu użytkownika" przedstawia się to jako chaos myślowo-uczuciowy. Graficznie wyobrażam to sobie w ten sposób: To dlatego nasze nastroje, kompleksy, błędne opinie mają taką duż...

#25 Thinkodynamics vs. Statistical Mentalics

Obraz
Fragment książki Douglasa Hofstadtera I am a Strange Loop Dlatego nie jest zaskoczeniem, że różne poziomy opisu mają różne sposoby zastosowania, i tak też streściłem swoją perspektywę tej prostej prawdy: Myślodynamika jest wyjaśniana przez statystyczną mentalikę , lub też: Statystyczna mentalika może zostać pominięta, gdy rozmawiamy na poziomie myślodynamiki . Co mam na myśli używając tych dwóch nowych pojęć? To dosyć proste. Myślodynamika jest analogiczna do termodynamiki; zajmuje się wielkoskalowymi strukturami i schematami w mózgu, i nie odnosi się do mikroskopijnych wydarzeń, takich jak odpalanie się neuronów. Myślodynamika jest tym, co studiują psychologowie: jak ludzie dokonują wyborów, popełniają błędy, postrzegają wzorce, doświadczają wspomnień, itd. Dla kontrastu, mówiąc "mentalika" mam na myśli małoskalowe wydarzenia, które studiują neurologowie: jak neuroprzekaźniki przekraczają synapsy, jak grupy komórek wibrują synchronicznie, itd. A "statystyczna mentalika...

#23 Gödel, Escher, Bach... moje refleksje

Obraz
Moje refleksje na temat książki  "Gödel, Escher, Bach..."  Douglasa Hofstadtera (jako nie-matematyk). Bardzo wiele napisano już o tej książce (dorobiła się nawet własnego subreddita). Ponieważ jednak ta wydana już ponad 40 lat temu  fuga literacka  jest mało znana w Polsce, chciałem podzielić się pewnymi (niekoniecznie trafnymi) spostrzeżeniami na jej temat. Różne opinie krążą na jej temat i, jak mówi sam autor, często bywa opacznie rozumiana. Osobiście wydaje mi się, że pewne metaznaczenie, które można w niej dostrzec, jest równie ważne, co sama treść. Można zauważyć nawet, że sama zapętlona konstrukcja książki ilustruje poniekąd problem, który jest przedmiotem jej rozważań: samoreferencyjne pętle, jako sposób na powstanie zjawisk ożywionych z nieożywionej materii Wszechświata ( I am a Strange Loop ). Lubiący metalogiczne zabawy Hofstadter stworzył samoreferencyjną książkę, paradoksalnie wyjaśniając i komplikując jej przekaz jednocześnie. Dzieło Douglasa Hofstadtera...

#24 Trauma narodzin

Obraz
Czy zdarzyło Ci się kiedyś obudzić w nocy zdezorientowany, nie wiedząc, gdzie jesteś? W szczególności doświadczyć tego mogą ludzie, którzy często zmieniają miejsce pobytu i nocują w różnych miejscach - podróżnicy, kierowcy, itp. Osobiście tego doświadczałem, jest to dosyć nieprzyjemne, dosyć niepokojące przeżycie. Po chwili jednak przypominam sobie, co, gdzie i jak, i wszystko wraca do normy.  Wydaje mi się, że przeżycie to jest jedną z rzeczy, do których można porównać przeżycia noworodka w czasie porodu, z tą różnicą, że w drugim przypadku doświadczenie musi być nieporównywalnie bardziej stresujące. Młody umysł zostaje zbombardowany setkami wysoce niepokojących bodźców (skurcze, duszenie się, ludzkie głosy, obce ręce, gwałtowna zmiana temepratur, światło). Co gorsza, nie ma ich z czym porównać (bo nigdy nie doświadczył np. światła) ani nie miał możliwości wykształcenia psychicznych mechanizmów obronnych przed takimi sytuacjami. Więcej, "symulacja" w jego mózgu jest jeszcze ...

#22 Perinatalne przemyślenia

Gdybyśmy mogli przypomnieć sobie dzień własnych urodzin, nasze zrozumienie życia byłoby o wiele większe. Gdyby można było dotrzeć do wspomnień z okresu życia płodowego i okołoporodowych - o ile jakieś się zachowały (np. w stanie bardzo głębokiej hipnozy) - i spojrzelibyśmy na nie z perspektywy człowieka już dorosłego, otworzył by się dla nas wspaniały kierunek samopoznania. Kto wie, czego moglibyśmy się dowiedzieć, obserwując narodziny człowieczeństwa u samego zarania?  Obserwacja "zasprzęglania się" świadomego doświadczenia u samych jego źródeł - czy pozwoliłoby nam to na przejrzenie mechanizmów, które nami kierują i (przynajmniej częściowe) uwolnienie się od nich? A może jest tam rozwiązanie największej zagadki istnienia: kim naprawdę jestem? Można by też  przepracować hipotetyczną traumę związaną z samym procesem narodzin.  Być może, ponad wszystko, jest to klucz do bycia OK ze samym sobą. I (przez analogię) do patrzenia z większą empatią na innych.